piątek, 15 września 2017

8. I will love you when... you're sick (Natsu x Masa)


To już 8 rozdział >.> wow. Nie sądziłam, że tyle napiszę xD
W ogóle miałam jechać na Morrigan, jednak plan na studiach jest tak zUy, że kończę w piątek w momencie w którym koncert się zaczyna. </3 Życie jest nie sprawiedliwe XD
Co do notki, jest kochana (a przynajmniej tak miało być) i mam nadzieję, że się spodoba ;u;
Standardowo przepraszam za błędy. (Tak przy okazji po tej części będą jeszcze 4 rozdziały i 2 hm... takie podsumowujące rozdziały, że tak to ujmę, no i za miesiąc (Jeśli się uda to w moje urodziny) wstawię notkę z Diaury <3 ) Miłego czytania~!



_______________________________________________________________________


[Natsu]

Wolny dzień był czymś, czego każdy po dobrze zrobionej pracy pragnie. Po powrocie z planu teledysku oboje z Masą dosłownie padliśmy. To był ciężki i wyczerpujący dzień, ale plusem jest to, że już mamy spokój przez dłuższy czas z nagrywaniem. Obudziłem się koło południa. Masa, o dziwo jeszcze spał, więc poprawiłem kołdrę, tak żeby go przykryć i poszedłem zrobić jedzenie.  Po dwóch godzinach Masa zawitał w kuchni, ale nie wyglądał najlepiej. Miał podkrążone oczy, nieprzytomny wzrok i ledwo trzymał się na nogach. 

- Dzień dobry – Powiedziałem – Dobrze się czujesz? – Zapytałem, chociaż dobrze wiedziałem, że odpowiedź brzmi nie.

- Hej – Mruknął i usiadł przy stole, po czym położył głowę na blacie.  – Głowa mnie boli. Z resztą, wszystko mnie boli – Stwierdził.

- Chcesz kawę czy coś przeciwbólowego? – Zapytałem. On uniósł głowę, spojrzał na mnie jak na idiotę i się skrzywił.

- Mieszkamy tyle czasu razem, a ty się pytasz o takie rzeczy? Oczywiście, że chcę kawy. – Powiedział.

- Dobrze, nie denerwuj się… Tylko spytałem tak? – Powiedziałem i postawiłem przed nim kanapki, które zrobiłem wcześniej i kawę. Nachyliłem się i ucałowałem go czule. – Kocham cię.

- Dzięki – Westchnął. – Chyba nigdzie w ogóle nie wyjdziemy dzisiaj. Ja czuję potrzebę powrotu do łóżka. – Poinformował mnie i zabrał się za przygotowane dla niego jedzenie. W sumie to mnie niepokoiło. On zwykle nie cierpi spędzać czasu na spaniu. Nachyliłem się ponownie i dotknąłem jego czoła ustami. Rozpalone.

- Masa… Jesteś chory. Zjedz i się połóż. Dam ci coś przeciwbólowego na razie, a potem pójdę po leki – Powiedziałem

- Dobrze – Powiedział i zakasłał. Nie wyglądało to dobrze. Po chwili chwiejnie udał się do sypialni. Przykryłem go, dałem leki, po czym położyłem mu na czole kompres. Kiedy zasnął to poszedłem do apteki po rzeczy na przeziębienie i zbicie gorączki.

Jak wróciłem Masa siedział na balkonie i się wietrzył.

- Co ty robisz Masa? Miałeś leżeć. – Powiedziałem najspokojniej jak umiałem.

- Gorąco mi Natsu – Jęknął. Widziałem, że pot aż z niego spływał. Wziąłem go na ręce i zaniosłem do łóżka, gdzie przykryłem go kołdrą. Zrobiłem mu herbaty i przyniosłem ją razem z lekami.

- Weź je. Polepszy ci się od nich – Powiedziałem kucając przy łóżku i wyciągając w jego stronę dłoń z lekami oraz kubek.

- Jest mi za gorąco Natsu. Nie chcę herbaty chce na dwór – Wymamrotał

- Weź to i przestań być upartym liderem, bo to dla twojego dobra – Powiedziałem – Jak to weźmiesz i się położysz to ci zrobię zimny okład to będzie ci lepiej.  – Dodałem i kiedy naprawdę niechętnie wziął leki i je popił dałem mu jeszcze termometr. Zrobiłem mu okład tak jak obiecałem i położyłem się z nim. Przytuliłem go i przeczesywałem mu delikatnie włosy.

- Zarazisz się odemnie – Usłyszałem. Uśmiechnąłem się lekko

- Nie martw się o mnie teraz. – Stwierdziłem i pocałowałem go lekko w usta. Nie wiele trzeba mu było do snu. Po dłuższej chwili głaskania odpłynął. Zabrałem mu termometr. 39.5. Gorączka mu ciągle rosła. Co jakiś czas zmieniałem mu okłady i czuwałem przy nim całą noc.

Rano, gdy się obudził miał strasznie podkrążone i przekrwione oczy. W dodatku był wykończony, więc było mi go strasznie szkoda. Zrobiłem mu śniadanie, a potem dałem leki. On praktycznie nie kontaktował. Kiedy trochę czasu minęło i leki powinny działać zmierzyłem mu temperaturę. Termometr pokazał 40.8 stopni. Obudziłem go.

- Chodź Masa. Ubierz się, jedziemy do lekarza – Powiedziałem i wziąłem jego spodnie od dresu i luźną czarną koszulkę, po czym pomogłem mu się w to ubrać. Do tego jeszcze założyłem mu bluzę i buty. Sam poszedłem błyskawicznie się ubrać i po chwili pomogłem mu zejść i wejść do samochodu. Niewiele myśląc zawiozłem go do szpitala. Tam przyjęli go w momencie jak zemdlał pod salą doktora, na co strasznie się zdenerwowałem i wystraszyłem. Ostatecznie został w szpitalu. Ja oczywiście też się nie ruszałem od jego łóżka, bo się strasznie martwiłem. Napisałem do Daichiego, że Masa jest w szpitalu, w którym i żeby poinformował resztę. Jednak nie spodziewałem się, że po godzinie będzie tu cała Nokubura i menadżer.

Trochę mi było lepiej jak przyjechali mimo wszystko. Cazqui i Daichi pojechali po rzeczy dla Masy, w końcu nic mu nie wziąłem, a Hiro uparcie mnie naciskał, żebym poszedł się wyspać i że on posiedzi z Masą. Jednak ja się nie zgadzałem. Nigdy bym go nie zostawił tym bardziej w takim stanie. Leżał w tym łóżku zwinięty, na dodatek schudł i był cały rozdygotany, więc wyglądał strasznie bezbronnie. Nie umiałem go opuścić. Z wyjściem do łazienki miałem problem, a co dopiero z chodzeniem gdziekolwiek dalej.

Caz i Dai przywieźli rzeczy Masy, jakieś rzeczy dla niego do jedzenia i dla mnie obiad. Oni wiedzieli, że sobie nie pójdę, więc nie naciskali. Pytali tylko czy mogą siedzieć razem ze mną. Byłem im za to naprawdę wdzięczny. Masa jak się budził to był osłabiony. Trochę pogadał, po czym szedł spać dalej. Serce mnie bolało widząc go takiego. Ale bez względu na wszystko strasznie mocno go kochałem, więc nie mogłem go tak zostawić, bo był chory. Związek na tym polega. Na opiekowaniu się zawsze i wszędzie swoim ukochanym. Bez względu na wszystko.

piątek, 25 sierpnia 2017

7. I will love you when... you're healthy (Masa x Natsu)


Dzisiaj krótka notka iż, gdyż, ponieważ była jedyną którą miałam skończoną :")
Muszę się pochwalić, byłam na Gakkonie i spotkałam Koichiego i Meto :D 
Ahhh no i zapraszam na mojego wattpada ----> *Klik*
Co do notki to mam nadzieje, że się spodoba <3
Standardowo przepraszam za błędy i życzę miłego czytania :3

__________________________________________________

[Natsu]
Obudziłem się półgodziny przed budzikiem. Byłem tym zaskoczony, bo poprzedniego dnia byłem bardzo zmęczony i na dodatek zasnąłem dosyć późno, więc normalnie bym spał zdecydowanie dłużej i to po zadzwonieniu budzika. Co dziś było inaczej? Może to przez fakt, że byliśmy w górach? Nie miałem pojęcia. Zmieniłem nieco pozycje i przyciągnąłem bliżej do siebie Mase. Spojrzałem na niego. Moje serce się rozpływało na ten widok.
Mój ukochany spał spokojnie, włosy miał rozczochrane, usta lekko uchylone.  Policzki miał zarumienione i kulił się, będąc jednocześnie do mnie przytulonym. Strasznie mnie cieszyło, że mam tak wspaniałego chłopaka. Że jest zdrowy. Że jest zdolny. Był i jest cudowny. 
Odgarnąłem z jego czoła włosy delikatnie i gładziłem, tak żeby go nie obudzić, po policzku. Poruszył się lekko i wyprostował nogi wtulając się bardziej w moje ramiona.
Podziwiałem go tak przez te półgodziny i rozmyślałem o nas. Kiedy rozdzwonił się budzik lekko drgnąłem, jednak skupiłem się na budzącym Masie. Podniósł się nieprzytomnie i wyłączył budzik. Położył się na moment przecierając oczy i cicho westchnął. Odwrócił się w moją stronę i otworzył oczy. Widząc, że nie śpię ujrzałem w jego oczach zaskoczenie.
- Dzień dobry. – Powiedziałem i się lekko uśmiechnąłem. On odwzajemnił uśmiech i pocałował mnie.
- Dzień dobry, Natsu. – Odpowiedział gdy się odsunął od moich ust i pogłaskał mnie po policzku. – Co się stało, że tak wcześnie nie śpisz? – Zapytał przyglądając mi się.
- Hm… Jesteśmy w górach, może się dotleniłem czy coś? – Stwierdziłem, a Masa się roześmiał się.
- Mógłbyś tak codziennie jak jest próba być dotleniony – Stwierdził i założył mi włosy za ucho. – No w każdym razie wstajemy? Chciałbym przejść cały szklak no i wrócić. – Stwierdził podekscytowany. Masa lubił chodzić i zwiedzać. Praca niestety ostatnio mu nie pozwalała na spełnianie takich przyjemności (no i ja poniekąd też), ale ostatecznie udało nam się pojechać na tydzień w góry. Było to naprawdę wskazane. Szczególnie dla Masy więc postanowiłem sprawić mu przyjemność i przy okazji mieć go przy sobie.
- Jasne, możemy wstawać. Ale może najpierw coś zjemy? Wole nie mdleć ani nie widzieć cię mdlejącego. – Stwierdziłem delikatnie miziając go po przedramieniu. On pokiwał głową i wstał
- To ja pójdę zrobić śniadanie, a ty wstań i ogarnij łóżko – Podniósł się, pocałował mnie czule, nieco dłużej, niż zapewne planował i poszedł do kuchni. Rozejrzałem się po naszej sypialni. Wynająłem cały domek, żeby mieć trochę prywatności, spokój i przede wszystkim piękne widoki. Nikt, kto nie rozumiał miłości mojej i Masy nie miał jak komentować, więc to był dodatkowy plus.
Po chwili w końcu się zebrałem, ogarnąłem sypialnie i poszedłem do Masy, który coś kroił. W momencie w którym odłożył nóż to przylgnąłem do jego pleców i pocałowałem go w kark. Westchnął i obrócił się w moją stronę po czym mnie pocałował, zarzucając lekko nogę na moje udo.
- Śniadanie gotowe? – Zapytałem gdy się odsunęliśmy od siebie. Masa się uśmiechnął lekko
- Tak, siadaj. – Powiedział wskazując na stolik. Tak więc zrobiłem. Po chwili przede mną wylądował talerz… z sałatą? Spojrzałem na Masę zaskoczony. Co więcej, u niego to wyglądało identycznie.
- Co to jest…? – Zapytałem.
- Śniadanie. – Powiedział zapychając się od razu liśćmi. – Przechodzimy na diete.
- Co?! Jak to na diete? To teraz wszystko będzie tak wyglądało? – Jęknąłem załamany. On pokiwał głową. – Ale… Ale mięso? – Jęknąłem
- Nie ma. – Stwierdził – Jedz. – Westchnąłem ciężko. Zjadłem wszystko chociaż wcale nie czułem się najedzony. Masa za to w pełni sił wyciągnął mnie na wycieczkę po górach. Po powrocie byliśmy wykończeni, chociaż ja bardziej. Poszliśmy spać na dosłownie 2 godziny. Potem Masa wstał i mnie obudził. Zrobił na obiad ryż z warzywami i gdy zjedliśmy, po jakiejś godzinie wyciągnął mnie żebym z nim pobiegał. Następnego dnia, wyciągnął mnie nad jeziorko popływać. Po godzinie miałem już dosyć. Brak białka zdecydowanie mi nie służył. W ogóle, małe porcje nie były dla mnie, przez co ciągle kręciło mi się w głowie. No ale nie narzekałem. Dla Masy zrobiłbym wszystko.
Przez następne dni byliśmy jeszcze w lesie i gorących źródłach. W piątkowy wieczór nawet byliśmy w klubie. Było naprawdę świetnie. Poza jedzeniem którego zdecydowanie przeżyć nie mogłem, to naprawdę miło spędziliśmy ten czas.
W końcu, pewnego wieczoru zadecydowałem, że zjemy „coś normalnego” i że raz mu nie zaszkodzi, a ja w końcu się najem oraz odzyskam siły i zamówiłem jedzenie.  Zamówiłem na nasze zadupie dużą pizze z podwójnym mięsem. Kiedy przyjechała to włączyliśmy muzykę i usiedliśmy razem przed kominkiem, na puchatym dywanie, opierając się o kanapę. Pizze położyliśmy na sofie nad naszymi głowami. Przytuliliśmy się do siebie zajadając pizzą. Zaczęliśmy rozmawiać cicho. W pewnym momencie Masa przechylił się do przodu i wziął telefon ze stolika do kawy. Potem znowu się oparł o mnie. Zerknąłem mu przez ramię i śledziłem jego poczynania. Chwile grzebał w telefonie po różnych folderach aż w końcu otworzył jeden o nazwie „ Coś słodkiego i specjalnego ‘’ i włączył pierwszy plik. Było to nasze zdjęcie po tym jak się zeszliśmy.
- Tak się cieszę, że jestem z tobą – szepnął mi na ucho i pocałował mnie w usta czule.  Uwielbiałem go takiego.
- Ja też Masa. – Uśmiechnąłem się szeroko i przewinąłem na kolejne zdjęcie
Tak nam minęła reszta wieczoru. Odkryłem zdjęcia i filmiki o których nie miałem nawet pojęcia. To było naprawdę urocze. Szczególnie jak na kilku filmikach byłem ja kiedy spałem. E tym czasie Masa cicho mówił, za co tego dnia mnie nienawidzi, ale na sam koniec dodawał, że może i jestem dzieckiem, ale kocha mnie takiego jakim jestem, po czym ucałował mnie w czoło.

sobota, 22 lipca 2017

Niespełnione wyobrażenia (Daichi (xHiro))



Dzisiaj coś  krótkiego, napisane, dosłownie w dwie godziny, mam nadzieję że się spodoba, chociaż łamie serce ;-;
Miłego czytania
______________________________________________________________________________

Siedziałem w sali patrząc nieobecnie na mikrofon. Moje myśli automatycznie zaczęły krążyć w około jednej osoby.
Hiro.
Kochałem go. Jednak wiedziałem, że nigdy nie będzie mój.
W głowie jednak mogłem robić to bez przeszkód. Przy każdej możliwej okazji, moje myśli krążyły w około wokalisty.
/ Do sali wszedł Hiro. Był jak zwykle uśmiechnięty i pełen energii. Podszedł do mnie, pocałował mnie czule i usiadł razem ze mną na kanapie.
- Wyjdziemy gdzieś wieczorem? – Zapytałem.
Posłałem mu uśmiech i oparłem głowę na jego ramieniu.
- Jasne. Z moim najukochańszym chłopakiem zawsze. Bądź gotowy na dziewiętnastą. – Powiedział./
Przymknąłem oczy.
/ Znaleźliśmy się w ogrodzie pełnym kwiatów. Hiro opowiadał mi o planach na wakacje, na jakie chciałby ze mną pojechać. To było słodkie. W pewnym momencie przestał mówić i się zatrzymał, patrząc na mnie.
- Skarbie. Cofnij się i stań tu – Polecił mi i ustawił mnie w odpowiednim miejscu. Zrobiłem, co kazał. On poszedł kilka kroków dalej i zrobił mi kilka zdjęć. Potem zrobił nam razem zdjęcie i zabrał do kawiarenki gdzie usiedliśmy naprzeciwko siebie. Teraz ja opowiadałem jak bym chciał przeżyć naszą wspólną przyszłość./
Ktoś wszedł do sali. Musiałem się oderwać od swoich myśli. Spojrzałem w stronę drzwi. To był tylko Natsu. Przywitałem się z nim i posłałem mu lekki uśmiech.  Po krótkiej wymianie zdań wróciłem do swoich myśli.
/ Związek bez sprzeczek – taki był nasz. Hiro zawsze mówił, co chciałem i jak chciałem. Na przykład pierwszy raz, kiedy wyznał mi miłość. Byliśmy wtedy nad morzem i wieczorem spacerowaliśmy wzdłuż plaży. W pewnym momencie potknąłem się i prawie się przewróciłem, jednak ręce Hiro uchroniły mnie od upadku. Uśmiechnął się do mnie i usiedliśmy kawałek dalej na piasku. Spojrzałem w górę.
- Ale piękne gwiazdy – Westchnąłem. Hiro przysunął się do mnie i położył rękę na moim nadgarstku. Spojrzałem na niego zdziwiony.
- Nie tak piękne jak ty – Powiedział z uśmiechem. Zarumieniłem się i odwróciłem głowę. Wtedy ujął moją brodę, obrócił w swoją stronę i spojrzał mi w oczy. – Kocham cię, Daichi. – Powiedział, po czym nasze usta złączyły się w pocałunku. /
- … Co o tym myślisz? – Głos Natsu wyrwał mnie ze świata wyobraźni.
- Co? – Zapytałem zaskoczony. Mój przyjaciel westchnął.
- W ogóle mnie nie słuchałeś? – Zapytał mnie, a ja opuściłem wzrok na swoje ręce. – O czym tak rozmyślałeś? – Zapytał.
- O niczym – Mruknąłem
- Nie kłam. No powiedz. – Naciskał, ale w tym samym momencie przyszedł Masa, więc to do niego poszedł, ja tylko przywitałem się.
/ Siedzieliśmy wszyscy na sesji zdjęciowej. Byłem nie do życia, bo dzisiaj nie miałem nawet, kiedy wypić kawy, więc siedziałem i patrzyłem przed siebie. Czułem też na sobie czyjś wzrok. Nie obchodziło mnie to zbytnio, ale w końcu po jakichś dwudziestu minutach zaczęło mi przeszkadzać. Tak jak grzywka, która uparcie zasłaniała mi widoczność i od kilkudziesięciu minut jej nie poprawiłem. Kiedy Masa zaczął coś mówić, znalazłem w sobie energie, żeby założyć grzywkę za ucho i rozejrzeć się. Napotkałem spojrzenie Hiro, które mówiło „Wiedziałem, że to zrobisz”. Kiedy Masa ogłosił koniec zdjęć zebrałem się, jako pierwszy. Usłyszałem za sobą kroki
- Nie tylko ciebie tak zdenerwowała ta sesja tak wcześnie rano – Powiedział Hiro, po czym jak zwolniłem kroku, to on go ze mną zrównał. – Ale widzę, że to nie tylko przez sesje masz taki humorek hm? – Zapytał.
- Nie, nie tylko. – Uciąłem. I w myślach dodałem, bo to twoja wina i tego, że się na mnie patrzyłeś.
- Co cię gnębi? – Miłość do ciebie, ale ty nie musisz o tym wiedzieć.
- Aktualnie? Ty. – Stwierdziłem, ale wcale go tym nie zraziłem, bo ostatecznie zabrał mnie na kawę./
Westchnąłem i wstałem. Chciałem iść po kawę do automatu. Niestety bez mojego wymarzonego Hiro u boku, ale zawsze. Los chciał, że prawie dostałem drzwiami, a do środka weszli Cazqui i właśnie Hiro.
- Daichi zaraz pójdziesz, gdziekolwiek chciałeś iść. Zostań na moment musicie coś wiedzieć – Cofnął mnie Cazqui. Posłusznie wróciłem na swoje miejsce. Widziałem zainteresowane spojrzenie Masy. Natsu tylko na nich spojrzał. Ja również na nich spojrzałem.
- No więc… - Zaczął Hiro, po czym szeroko się uśmiechnął. – Ja i Cazqui zaręczyliśmy się. – Powiedział przeszczęśliwy. A ja usłyszałem jak coś we mnie pękło i poczułem ból ściskający moje serce.
Podszedłem do nich, pogratulowałem im z uśmiechem, życząc szczęścia, po czym zabrałem kurtkę, telefon i portfel mówiąc, że idę po kawę i papierosy. Tak naprawdę w momencie, gdy znalazłem się w moim samochodzie, po policzkach spłynął mi potok łez. Moje wyobrażenia się już nigdy nie spełnią.

wtorek, 27 czerwca 2017

6. I will love you when... we argue (Masa x Natsu)

Pisałam tą notkę jakieś 2 miesiące i zupełnie nie mogłam jej skończyć. Jednak dzisiaj stwierdziłam że koniec i nie piszę dalej bo będzie jeszcze kilka rozdziałów. I tak o to powstało 11 wordowych stron. Mam nadzieje, że nie jest beznadziejnie i da się czytać

Nie przedłużam i zapraszam do czytania

Ah no i 18+ ofc
____________________________________________________________________

Pizza = miłość

[Masa]

Znowu nie było nic do jedzenia w lodówce, a razem z Natsu wymyśliliśmy sobie wieczór (i zapewne noc) przy filmach. Natsu leżał mi z głową na kolanach i przeglądał twittera. Ja siedziałem, jedną dłonią głaszcząc go po włosach, a drugą przeglądałem restauracje żeby zmówić coś na wynos. Oczywiście, co ciekawsze propozycje czytałem na głos czekając na zgodę albo zaprzeczenie mojego faceta. Ten się zgadzał, albo nie, a w większości przypadków było ‘nie’, więc ostatecznie stwierdziliśmy zgodnie, że kupimy pizze. Zamówiłem standardowo z kurczakiem, ananasem i podwójnym serem. Znaleźliśmy jakieś filmy, których nie widzieliśmy, a mieliśmy je obejrzeć, bo albo ktoś nam je polecił, albo czytaliśmy, że są naprawdę dobre. Rozłożyliśmy kanapę w salonie, przynosząc pościel z sypialni. Kiedy przenosiłem poduszki ktoś zadzwonił dzwonkiem. Natsu powiedział, że on pościeli, a ja mam iść po naszą kolacje. Poszedłem do drzwi, otworzyłem, zapłaciłem i odebrałem pizze. Zaniosłem ją do salonu, gdzie Natsu już pościelił łóżko. Postawiłem pudełko na stoliku i usiadłem przy swoim chłopaku, który włączał film. Kiedy ostatecznie wszystko zadziałało otworzył pudełko, położył je na łóżku po mojej prawej stronie, oparliśmy się o oparcie, a Natsu dodatkowo o moje ramię i zaczęliśmy oglądać film. Jedliśmy przy tym oczywiście pizze. W końcu wstałem, bo musiałem iść do łazienki i zostawiłem na chwilę Natsu. Miałem ochotę na jeszcze jeden kawałek pizzy zdecydowanie. Wróciłem do domu i widząc puste pudełko spojrzałem na Natsu z niedowierzeniem
- Natsu! Jak mogłeś zjeść wszystko! – Zawołałem, a on aż podskoczył.
- Myślałem, że chcesz…
- To źle myślałeś! – Poszedłem do gościnnej sypialni gdzie zamknąłem się na klucz i nie wychodziłem do rana zły na tego idiotę. Popsuł nam wieczór.

Praca - więcej niż miłość

[Natsu]

Siedziałem w swoim domu bardzo znudzony. Nie mieliśmy dzisiaj próby, bo Hiro miał sesje, a Daichi z Cazquim wywiad. Byłem dzisiaj już na zakupach, sprzątnąłem mieszkanie i zrobiłem dosłownie wszystko, czego nie robiłem od kilku tygodni. Wszystko mi się na dodatek niemiłosiernie dłużyło. W końcu zdecydowałem się, że zadzwonię do Masy.
- Hej, słońce. – Usłyszałem znudzony głos po drugiej stronie.
- Hej Masa – Powiedziałem uśmiechając się do siebie. – Wyjdziemy gdzieś wieczorem?
- Bardzo bym chciał, ale mam naprawdę dużo do zrobienia. Innym razem – Westchnąłem. Jak zwykle.
- No dobrze… To już ci nie przeszkadzam – mruknąłem cicho i się rozłączyłem. Tak było zawsze. „Nie mam czasu”, „Musze wypełnić to, to i tamto”, „Nie, Natsu. Dziś nie dam rady” i „Innym razem, obiecuje” to były stałe teksty mojego chłopaka. Był liderem, ok. Ale trochę czasu to by mógł mi poświęcić. Położyłem się tego dnia wcześniej, bo rano próba i w ogóle.
Kiedy się na nią zjawiłem wszyscy już byli. Pograliśmy kilka godzin, a potem mieliśmy wolne. Wszyscy poszli… Poza Masą. Westchnąłem i usiadłem mu na kolanach zabierając mu długopis.
- Skończysz to kiedyś? Chciałbym mieć jeszcze chłopaka. Ciągle nie masz dla mnie czasu! Zostaw w końcu tą cholerną robotę papierkową! – Zawołałem i pocałowałem go. Widziałem to zaskoczenie, jednak ten oddał pocałunek i mnie przytulił.
- Muszę to skończyć Natsu. – Powiedział i mnie zrzucił ze swoich kolan
- Jesteś dupkiem Masa – Prychnąłem i wyszedłem obrażony trzaskając drzwiami. Po drodze dokupiłem jeszcze jedzenia, dużą pizze i wróciłem do domu. Zamknąłem się tam na tydzień.

Miłość po alkoholu jest mocniejsza, ale….

[Masa]

Poszliśmy Nokuburą na imprezę. Ja siedziałem pomiędzy Daichim a Cazquim, naprzeciwko mnie siedział Natsu, a obok niego Hiro. Zabawa się rozkręcała. Hiro co chwile przynosił kolejne kolejki sobie, Natsu i Cazowi. Daichi tylko co którąś chciał drinka. Cazqui w pewnym momencie zrezygnował z picia z tą dwójką i gdy tylko Daichi dopił drinka poszliśmy na fajkę, znaczy oni poszli, a ja narzekałem, że palą świństwa, no i chciałem się przewietrzyć. Był ciepły letni wieczór, rozmawialiśmy trochę. Kiedy wróciliśmy Natsu i Hiro mieli po własnej butelce alkoholu. PÓŁ LITROWEJ BUTELCE. I pili. Kieliszek za kieliszkiem. Patrzyłem na Natsu z niedowierzaniem.
- Natsu! Idziemy. Już. Hiro ty też się zbieraj – Prychnąłem zły. Mój chłopak prawie już nie stał na nogach! Gdybym go nie złapał to by na pewno upadł! Co za człowiek. Zostawić go na chwilę. Poodwoziłem wszystkich do domów i wróciliśmy z Natsu do naszego. Walnąłem go dosłownie na kanapę. Niech cierpi. Na moje nieszczęście się obudził. Objął mnie w pasie
- Masaaa – Zamruczał. – Zabaw się ze mną –Zaczął mnie całować po szyi. Odsunąłem go od siebie
- Wytrzeźwiej pijaku – prychnąłem zły. – Nic tylko przy każdej możliwej okazji nawalasz się do nieprzytomności. – Wytykałem mu. Jednak ten nie dał spokoju. Nie panowałem nad sobą i go spoliczkowałem. Aż otrzeźwiał a ja byłem wystraszony. Nie chciałem go uderzyć… Odsunąłem się i zamknąłem w sypialni. Nie spałem całą noc
Rano usłyszałem pukanie do drzwi.
- Jak nie wytrzeźwiałeś to odejdź – Powiedziałem rozgoryczony.
- Masa przepraszam… - Usłyszałem zza drzwi
- Nie, bo ty przepraszasz, a potem robisz to samo. Chlejesz do nieprzytomności. – Zawołałem. Tak było zawsze, co imprezę. No i jak z nim żyć?

Zazdrość – pierwszy stopień do miłości

[Natsu]

Masa coraz częściej gdzieś wychodzi z innymi znajomymi niż ja i niż zespół. Poza tym zaczyna się dziwnie zachowywać. Miałem wrażenie, że to to jego towarzystwo sprowadza go na złą drogę. Ciągłe wychodzenie, zostawianie mnie samego w domu… Czasami towarzystwa dotrzymywał mi Daichi, ale on też miał swoje życie i w kółko tego robić nie mógł. Ja sam również pojawiałem się u Sory, czy robiłem sobie samotne wypady na miasto nocą… Ale mimo wszystko, ile można? Mnie to już wykańczało. Przecież byliśmy parą. Mieszkaliśmy razem. Czy ja robiłem coś nie tak?
Pewnego dnia ja pojechałem na próbę, a Masa stwierdził że musi coś załatwić i się spóźni. Oczywiście ja nie mogłem z nim jechać bo nie. Miałem powoli dosyć tego co on robi. Pojechałem na próbę, wszyscy już byli. Kiedy im powiedziałem że Masa się spóźni, Hiro się zdenerwował i poszedł zapalić. Zacząłem wybijać jakiś rytm na perkusji.
Po półtorej godzinie do sali wszedł Masa. Kazał nam się zebrać i mieliśmy grać. Pograliśmy kilka godzin i mieliśmy jechać na jakiś wywiad, o czym Masa zapomniał nam w ogóle wspomnieć. Jadąc tam zauważyłem bardzo małą rzecz.
- Masa, czy ty się spóźniłeś tylko dlatego, że robiłeś industriala? To ta ważna sprawa? – Zapytałem
- Tak Natsu, Ale spokojnie kocie. To nic. Podoba ci się mój nowy kolczyk? – Zapytał z uśmiechem.
- Nie, zaczynasz przypominać choinkę. Kolczyk w wardze, dwa tunele i dziesięć innych kolczyków! A teraz jeszcze na dodatek zrobiłeś sobie industriala. – Powiedziałem zirytowany. – Masa zacznij być sobą! Mam wrażenie, że robisz wszystko pod tych pieprzonych znajomych! Może się jeszcze do nich wyprowadzisz?! Bo ja mam wrażenie, że zależy ci na nich bardziej niż na mnie! – Zawołałem. On zamilkł i spojrzał za okno.
- Zatrzymaj się. – Powiedział. Spojrzałem na niego zaskoczony.
- Po co? – Zapytałem
- Po prostu to zrób. – Powiedział, więc zjechałem na pobocze. – Wcale tak nie jest. Staram się dla ciebie… - Masa wysiadł, zabrał swoją torbę i poszedł wzdłuż ulicy. Najpierw byłem w szoku. Jechałem na jego wysokości.
- Masa, przestań się wygłupiać. – Prychnąłem, ale zamilkłem jak tylko zobaczyłem że on płacze. Pięknie. Musiałem się jeszcze gwałtownie zatrzymać bo prawie bym skasował samochód Hiro. Reszta się zatrzymała jak zobaczyła że my to zrobiliśmy, zdaje się. Po chwili z pierwszego auta wysiadł Cazqui i zabrał Masę do swojego samochodu. Widziałem to rzucone w moją stronę wściekłe spojrzenie! Teraz ja jestem ten zły?

(Nie)kochane spóźnienia 

[Masa]

Próba już powinna się dawno zacząć. Gdyby nie jeden mały, albo nawet nie taki mały powód. Owy powód miał na imię Natsu i właśnie był spóźniony ponad godzinę, a nadal nie dotarł. Na dodatek powód ten był moim facetem. Nie mieszkaliśmy jeszcze razem więc nie miałem jak go kontrolować, a rano telefonu nie odebrał.  Już byłem na granicy wściekłości, bo nienawidziłem spóźnialstwa, a Natsu chyba by musiał być chory, albo mieć mnie na głowie żeby się nie spóźnić.
Po jakichś dwudziestu minutach w sali pojawił się Natsu. Cały zdyszany, z włosami poprzyklejanymi do twarzy.
- Natsu. Czy ty wiesz która jest godzina? – Zapytałem nieprzyjemnym głosem.
- Wiem, wybacz Masa. Popsuł mi się samochód. Musiałem dzwonić po kuzyna i doholować do jego warsztatu. No i potem wracałem…
- Nie mogłeś do mnie zadzwonić? Albo do któregokolwiek z nas? – Przerwałem mu.
- Nie pomyślałem… - Powiedział
- Ty nigdy nie myślisz Natsu. – Powiedziałem i zabrałem swój bas, kończąc tą dyskusję. To że jest moim chłopakiem nic nie zmienia. Nikogo nie będę traktować ulgowo jeśli się spóźnia i nie poinformuje mnie o tym.
Po próbie pierwszym który wyszedł był właśnie Natsu. Eh… Pewnie się obraził. Zawsze miał do mnie uraz o to że traktuje go jak wszystkich. Poniekąd tak było. Ale nie do końca. Kochałem go i nie był dla mnie jak każdy inny człowiek… Nie mogłem łączyć życia prywatnego z pracą. Wychodząc z wytwórni postanowiłem zadzwonić do niego. Nie odbierał. No tak. Czego się mogłem spodziewać.
Próbowałem się do niego dodzwonić w ciągu dnia jeszcze kilka razy ale nie otrzymywałem odpowiedzi. Włączała się poczta. Zacząłem się martwić więc pojechałem do jego domu. Miałem zapasowe klucze więc bez problemu wszedłem do mieszkania. Było puste.
- Natsu? – Zawołałem. Odpowiedziało mi tylko miauknięcie. Westchnąłem i opuściłem mieszkanie, zamykając je.
Wróciłem do domu martwiąc się. Gdzie on mógł być? To chyba nie przeze mnie gdzieś wyszedł i go wcięło? Wyrzuty sumienia powoli zaczęły mnie zjadać. Próbowałem się jeszcze kilka razy dodzwonić – nic.  W końcu z nerwów zasnąłem na kanapie. Rano obudził mnie budzik. Zebrałem się, wyszykowałem i poszedłem na próbę. Byłem za wcześnie, ale nie przejmowałem się tym. Ogarnąłem dokumenty do momentu aż do sali wszedł Daichi, a parę minut później w różnych odstępach czasowych Hiro i Cazqui. Wyciągnąłem telefon i zadzwoniłem do Natsu. I to nie raz. Nadal jego telefon się nie odzywał. Aż cały się spiąłem. Bo jeśli faktycznie mu się coś stało? Co ten idiota wyprawia. Drgnąłem gdy poczułem rękę na swoim ramieniu. Uniosłem głowę i popatrzyłem na właściciela.
- Nie martw się Masa. Z Natsu na pewno jest w porządku. – Uśmiechnął się do mnie Daichi. Pokiwałem głową bez przekonania.
- Wiesz coś na temat tego gdzie jest? – Zapytałem.
- Ostatnio mówił coś, że musi jechać do rodziców. – Powiedział niepewnie. – Mogę zadzwonić do jego mamy i się zapytać czy u nich jest. – Zaproponował. Ja pokiwałem głową na znak, że się zgadzam. Młodszy gitarzysta wyciągnął telefon i wybrał odpowiedni numer. – Dzień dobry – Uśmiechnął się do siebie – Nie, nie u mnie wszystko dobrze. Tak, już w porządku. Czy jest Natsu? Tak? No dobrze. Mogę go poprosić bo chyba nie ma naładowanego telefonu. Dobrze dziękuję. – Słuchałem całej rozmowy ze strony Daichiego. Kiedy już kończył rozmawiać z Natsu wyciągnąłem w jego stronę rękę. Kiedy Daichi dał mi swój telefon wyszedłem i zamknąłem się w łazience.
- Natsu czemu mi nic nie powiedziałeś? – Zapytałem na wstępie.
- Nie chciałeś mnie wczoraj słuchać. Więc nie chciałem cię denerwować. – Usłyszałem przyciszony głos.
- Ale cholera wiesz jak ja się martwiłem?! Poszedłem do ciebie i nikogo nie było! Próbowałem się do ciebie dodzwonić, a ty nie odbierałeś! Gdzie do cholery jest twoja komórka?! – Niemal krzyknąłem do słuchawki, a po policzkach spłynęły mi łzy. Idiota. Co on sobie myśli?!

Miłosne początki są zawsze najtrudniejsze 

[Natsu]

Byliśmy już z Masą trzy miesiące w związku. Tak się cieszyłem! To wszystko było takie niesamowite i… takie dziwne. Ale to może dlatego, że nigdy nie byłem w związku i nie umiałem być.  No i nikogo nie kochałem. Z Masą jest zupełnie inaczej. Kocham go i chcę się postarać żeby ten związek istniał.
Masa ostatnio mimo że się starałem jak mogłem zaczął mnie unikać z nieznanego mi powodu. Po próbach musiał szybko wychodzić, jak mi się już udało go złapać to wychodziliśmy razem gdy była przerwa w pracy i szliśmy na kawę. To strasznie mnie raniło. Chciałem żeby było dobrze. Chciałem. Pragnąłem. Ale to na nic jak Masa nie zacznie się w jakikolwiek sposób starać.
Robiłem chyba wszystko żeby było jak na początku. Oczywiście bez rezultatów. Nie miałem co liczyć na jakiekolwiek czułości czy staranie o nasz związek z jego strony. Kiedy się buntowałem i próbowałem robić coś na siłę to się wściekał, że w ogóle śmiem to robić.
Dużo myślałem na ten temat. I właściwie nigdy się jeszcze nie sprzeciwiłem. Więc kiedyś musiał być ten pierwszy raz. Nie dbałem o to czy mnie wyrzuci z mieszkania, zespołu czy przestaniemy ze sobą być. Po prostu chciałem, żeby mnie zaczął dobrze traktować. Nie jak teraz. Bo to było straszne.
Poszedłem do jego domu wieczorem. Padało więc cały zmokłem, ale to nie miało znaczenia. Kiedy otworzył mi drzwi wyglądał na zaskoczonego. Wpuścił mnie.
- Jeju Natsu. Co się stało? Czemu chodzisz w deszczu? Zostań tu ja ci przyniosę coś do przebrania.  – Powiedział i już szedł gdzieś ale złapałem go za nadgarstek, zatrzymując go w miejscu. – Co do…?
- Stój. Najpierw musimy pogadać. – Powiedziałem najpoważniej jak umiałem.
- No dobra… - Zabrał mnie do kuchni gdzie usiedliśmy. – O co chodzi Natsu? – Naprawdę?! On jeszcze o to pyta?!
- O wszystko. Jesteśmy razem. Ty masz to gdzieś. Traktujesz mnie okropnie. Ignorujesz! Nie okazujesz ŻADNYCH uczuć! NIC! W ogóle się nie starasz. Nie chcę cierpieć tylko dlatego, że postanowiłeś się mną zabawić! Jak tak to to nie ma sensu! Rozejdźmy się. Mogę odejść z zespołu! – Mina Masy była bezcenna. Ale jak inaczej miałem go zmotywować?

Co się dzieje kiedy twoja miłość wyjeżdża na weekend (bez ciebie)

[Masa]

Nokubura skończyła nagrania. Po tej ciężkiej pracy wszyscy dostali po dwa tygodnie wolnego. Ja z racji bycia liderem, miałem trochę mniej, dokładnie trzy dni ze względu na to, że musiałem ogarnąć trochę papiery i sprawy związane z wytwórnią no i rozplanować najbliższe pół roku. Był czwartek po nagraniach. Wróciłem do domu. Padłem na łóżko. Miałem już dosyć. Jeszcze tylko do poniedziałku trochę roboty i potem święty spokój. Nareszcie będę miał okazję pobyć razem z Natsu. Nie poleżałem za długo bo rozległ się dzwonek do drzwi. Jęknąłem niezadowolony, ale się zwlokłem bo ktoś zaczął jeszcze pukać.
- Idę idę! Pali się czy jak? – Powiedziałem głośno. Otworzyłem drzwi i od razu Natsu się wpakował mi do mieszkania. – A jakieś cześć? Albo nie wiem, „idź się utop Masa”? – Zamknąłem drzwi i zostałem pocałowany. Westchnąłem i oddałem pocałunek przytulając swojego chłopaka.
- Dzień dobry moje kochanie może być? – Zaśmiał się. Uniosłem brew.
- Nie dam ci miesiąca wolnego. Nawet na to nie licz – Powiedziałem od razu. Bo jeszcze by zaczął mówić coś i przypadkiem bym mu uległ. Lepiej nie. Ale on spojrzał na mnie zbity z tropu.
- Co? – Zapytał patrząc na mnie w dalszym ciągu z niezrozumieniem.
- Słodzisz. I zgaduje, że to ma mnie przekonać do czegoś na co bym się nie zgodził bez tego. Więc od razu mówię nie. – Stwierdziłem. Poszedłem do sypialni i walnąłem się na łóżko powrotem. Oczywiście mój chłopak poszedł za mną.
- No… Poniekąd. Ale nie masz jak się nie zgodzić. Jedziemy na wycieczkę. Jutro rano. Z kolegami z branży. – Położył się na mnie i mnie przytulił. Chwile przetwarzałem informacje po czym się obróciłem i spojrzałem na niego.
- Czy ciebie pojebało? Natsu ja pracuje jeszcze jutro i pojutrze i w poniedziałek! – Powiedziałem mu zbulwersowany.  On usiadł i na mnie popatrzył.
- Co? Przecież mówiłeś, że mamy wolne. Nie da się tego przełożyć na potem?
- Tak. A tobie potem jeszcze mówiłem, że mam o trzy dni skrócone. I nie, nie da się. – Mruknąłem i się obróciłem na bok. Tyłem do niego.
- Myślałem, że jeśli masz skrócone to masz skrócone na koniec wolnego, a nie na początku. – Powiedział wzdychając ciężko.
- No widzisz. – Westchnąłem i się skuliłem.
- Masa… Ale mogę jechać? – Zapytał. Spojrzałem na niego
- A czy ja wyglądam jak twoja matka i ci nie pozwolę? – Pokręciłem głową.
- Jesteś moim chłopakiem. Może nie chcesz żebym jechał. – Znowu poczułem dłonie obejmujące mnie w pasie. Odwróciłem się przodem do niego i objąłem go za szyję.
- Nie chcę… Ale jak mi to odpowiednio wynagrodzisz to może zachcę – Zaśmiałem się, a on mnie zaczął całować.
No i się zgodziłem. Jechali rano. Natsu, Daichi, Sora, Yuuki, Satoshi, Hiro, Tsuzuku i Ryoga. Jechali dwoma samochodami. Biwak zapowiadał się im wprost fantastyczne. Westchnąłem cicho. Mieli do mnie dzwonić. No ale jak popiją to nie wiem czy zadzwonią. Mam nadzieje, że Daichi jest rozsądny i ich przypilnuje, żeby nie chlali od rana do nocy…
Dostawałem filmiki. Natsu chyba było aż za dobrze. Byłem zaskoczony gdy na którymś filmiku z kolei, wieczorem, gdy już byłem w domu i miałem chwilę dla siebie dostałem filmik z klubu. Zawrzało we mnie, widząc jak Natsu tańczy z jakimiś laskami na parkiecie. Niby był gejem. Ale cholera wie co takie wywłoki zrobią. Wstałem, podszedłem do okna i chodziłem tak w kółko od okna do łóżka zdenerwowany.
Niby mu ufałem i w ogóle… Ale Natsu po alkoholu to nie ten Natsu co zwykle. Robił dziesięć razy więcej głupot i w ogóle lepiej by było gdyby nie pił. Westchnąłem ciężko i położyłem się na łóżku.
Następnego dnia po ogarnięciu wszystkiego od samego rana dostałem dużo filmików. Już byli na biwaku nad jeziorem.  Natsu razem z Hiro, Tsuzuku i Sorą pływali w jeziorze i w ogóle się wygłupiali. Dawno nie widziałem tak szczęśliwego swojego chłopaka. Trochę mnie to zabolało, bo ze mną się aż tak dobrze nie bawił… No i oczywiście o siebie nie dbał. Szlag mnie trafiał jak widziałem jak sobie chodził tylko w spodniach, gdzie prawie wszyscy byli w swetrach. Hiro to samo, ale jak się rozchoruje to będzie miał problem na próbach.
Weekend minął, mój humor był popsuty do końca. Leżałem całą niedziele w łóżku tyłem do drzwi bez chęci do robienia czegokolwiek. Po południu usłyszałem jak ktoś wchodzi do domu
- Masa! Wróciłem! Gdzie…? – Otworzył drzwi od sypialni. – Oh. – Zamknąłem oczy i dalej tak leżałem. Poczułem jak materac się ugina i po chwili poczułem usta na swoim policzku. Chwilę później zostałem przykryty kocem i mój chłopak opuścił pokój. Wtedy westchnąłem. Leżałem tak jeszcze godzinę i poszedłem do salonu.
Natsu leżał i grał na konsoli. Poszedłem tak, że stanąłem naprzeciwko niego, zaplatając ręce na piersi. Mój chłopak zatrzymał grę i spojrzał na mnie.
- Wyspałeś się? – Zapytał siadając i wyciągając dłoń żeby mnie złapać i przyciągnąć do siebie jednak cofnąłem się o krok.
- Tak wyspałem. – Powiedziałem niezbyt przyjemnie
- No to dlaczego mi uciekasz? – Zapytał robiąc smutną minę.
- Bo najpierw wytłumaczysz mi kim były kobiety z którymi tańczyłeś w klubie. Chcę wiedzieć też dlaczego o siebie nie dbasz. – Mówiłem bardzo spokojnie jednak moja cierpliwość trzymała się na włosku.
- Nie znam ich. To był tylko jeden taniec. I to wszystko wina Hiro bo mnie wypchnął na parkiet. A jak szedłem w stronę drugiego zejścia z parkietu to mnie te dwie kobiety zaczepiły żebym z nimi zatańczył. – Wzruszył ramionami. – I jak nie dbam? Przecież jem i ćwiczę. – Powiedział – I skąd ty o tym wiesz? – Zapytał jeszcze zdumiony
- Winny się tłumaczy – Prychnąłem. – Tylko taniec, a może potem szybki drink po którym nic nie pamiętasz? – Powiedziałem z przekąsem. – Nie dbasz! Łazisz bez koszulki jak jest zimno i sobie pływasz w lodowatym jeziorze. Jak tak wygląda dbanie to świetnie. I mam swoje źródła! – Jak można być tak nieodpowiedzialnym?!

Miłość bywa zaniedbana i popsuta

[Natsu]

Zauważyłem że od pewnego czasu Masa nie zwraca uwagi na nic. Szczególnie na swój stan zdrowia i swoje otoczenie. Siedzi tylko przy tym swoim biurku zgarbiony i wypełnia jakieś papiery, albo ogólnie jest czymś zajęty co czasem nawet nie jest pracą. Tylko takim o zajęciem, żeby nie mieć w ogóle czasu. To zaczynało być chore! Kiedyś coś od niego chciałem gdy sobie siedział w tym swoim gabinecie i robił ‘coś’ bo trudno mi było określić co on właściwie robi. Niby coś sklejał ale tak nie do końca więc nie mam pojęcia co on właściwie robi. Wracając do problemu. Kiedy tylko otworzyłem drzwi uderzyła mnie duchota. Tam było dosłownie jak w saunie! Masa siedział na krześle w niezgrabnej pozycji i coś kleił więc dodatkowo duchota zlewała się z zapachem kleju. Ohyda.
Potrafił też nie spać długi czas, bo się zajął. Normalnie z nim było jak z dzieckiem czasami. Jednak przestałem to tolerować w momencie gdy ciągle mi odmawiał wyjścia gdziekolwiek z domu poza próbami. Kilka razy nawet przepadła mi rezerwacja w restauracji bo mój drogi ukochany podobno nie miał czasu. Ale ja wiedziałem że on siedzi czasami przy tym biurku i gapi się w ścianę naprzeciwko. Ostatnio również zarezerwowałem bilety i nocleg w Kioto gdzie planowałem zabrać Masę tamtego wieczora. Zniknął on jednak rano i wrócił następnego dnia. No nie wytrzymałem
- Masa do cholery! Zacznij zachowywać się jak człowiek, a nie jak jakieś zombie bez mózgu! Siedzisz tylko w kółko w tym swoim gabinecie nie dbając o siebie ani trochę, ruszając się z miejsca jak cię siłą zaprowadzę w inne miejsce. Ah no i bym zapomniał! Psujesz wszystkie plany! Chciałem z tobą gdzieś pojechać, to ty sobie zniknąłeś! Wiesz jak na dodatek strasznie się martwiłem?! Ile ty masz lat?!  Pięć?!  - No jak tak można?

Miłość, daty, bałagan i co do tego mają rodzice?

[Masa]

Cały dzień chodziłem podenerwowany i planowałem dzisiejsze popołudnie. Zaplanowałem wycieczkę nad morze na cały weekend. Miał to być prezent z okazji rocznicy mojej i Natsu. Ten natomiast dzisiaj tak się ociągał od rana, że ledwo trzymałem nerwy w sobie. Nawet byłem okropny dla gitarzystów dzisiaj. Jak nigdy. Natsu zdawał się tego nie zauważać w każdym razie. Na przerwie poprosiłem Hiro, żeby zgarnął Natsu do siebie na chwile albo na jakąś siłownie czy coś oraz zostawiłem mu zapasowe klucze do domu, żeby karmił koty pod naszą nieobecność, uprzedzając, że jak cokolwiek się tam zmieni to go zabije. Oczywiście się zgodził. Miałem czas żeby nas spakować. I tak też zrobiłem. Schowałem nasze rzeczy do samochodu i Zdążyłem idealnie zanim Natsu wrócił. Pocałowałem go na powitanie i wysłałem go do łazienki bo Hiro poszedł z nim na siłownie co było czuć. Podróż może zaczekać trochę.  Po 30 minutach Natsu już był ubrany i wysuszony. Już widziałem jak kieruje się do konsoli, jednak zastąpiłem mu drogę.
- Wychodzimy Natsu. – Stwierdziłem ciągnąc go do auta po drodze wszystko zamykając i gasząc. Wręczyłem mu jego telefon i portfel przed wyjściem i wysłałem do samochodu. Nakarmiłem koty swojego chłopaka, zamknąłem drzwi i poszedłem do samochodu. Natsu zdawał się nadal nie wiedzieć o co mi chodzi. Gdy dojechaliśmy do hotelu, w którym mieliśmy mieszkać przez pobyt tutaj w końcu zapytał.
– Co my tu robimy?
- Mamy rocznice jutro. – Stwierdziłem. Widziałem jak zbladł.
- Już?! Myślałem, że… - Widząc mój wzrok zamilkł. – Nieważne co myślałem. – Westchnął i pomasował skronie.
- Zapomniałeś. – Mruknąłem smutno i wysiadłem. Zabrałem swoje rzeczy z bagażnika. Natsu wysiadł szybko zgarnął swoją walizkę i zamknął klapę bagażnika.
- Nie, nie zapomniałem. To znaczy może dzisiaj, ale ostatnio o tym myślałem! – Zawołał za mną. Zamknąłem samochód i poszedłem odebrać klucz od zarezerwowanego pokoju. Ciągle słyszałem za sobą kroki.
Ostatecznie miło spędziliśmy weekend. Do czasu. Wracając rozdzwonił się telefon Natsu. Odebrał i przez chwile z kimś gadał. Kiedy się rozłączył spojrzał na mnie ze strachem.
- Co się znowu stało? – Wywróciłem oczami
- Masa…. Bo ja zapomniałem… - Powiedział zrozpaczony – Moi rodzice jutro przyjeżdżają.
- SŁUCHAM?! NATSU! Gdzie ty masz głowę do cholery?!  - Huknąłem na niego wściekły. Uderzyłem pięścią w kierownice i przycisnąłem pedał gazu. Nie, po prostu ten człowiek był niereformowalny.
Wróciliśmy do domu. Ja oczywiście miałem zepsuty humor. W domu oczywiście był nieporządek. Zawsze tak było. Dzień przed wyjazdem przecież Natsu został sam. Wszystko było porozwalane, a sprawca jak gdyby nigdy nic leżał w syfie i grał na konsoli podłączonej do telewizora.
Natsu po powrocie zaczął czegoś szukać. Wszystko było jeszcze bardziej porozwalane. Zrobiłem sobie herbatę i usiadłem na kanapie przerzucając rzeczy na podłogę. Starałem się uspokoić.
- Masa?! Widziałeś gdzieś moją torbę?! Taką czarną z czaszką – Usłyszałem z drugiego pokoju.
- Nie. Ale kurwa mógłbyś ogarnąć dookoła! Zrobiłeś taki burdel w jeden dzień, że ja bym sam takiego nie zrobił w ciągu miesiąca! – Odkrzyknąłem mu zły i wróciłem do swojej herbaty, podciągając nogi do klatki piersiowej. Wyciągnąłem telefon i zacząłem przeglądać twittera. Po chwili poczułem jak ugina się obok mnie kanapa. I usłyszałem kliknięcie. Uniosłem wzrok znad telefonu i spojrzałem na niego wściekle.
- Natsu miałeś nie palić! Tym bardziej w domu! – Prychnąłem - I weź się w końcu za to sprzątanie. – Zabrałem mu papierosa i zgasiłem na brzegu pustej puszki po piwie. Widziałem, że bardzo niezadowolony, ale zabrał się za ogarnianie domu. Zrobiłem sobie coś do jedzenia i włączyłem jakiś film, który akurat leciał w TV. Kiedy się skończył było już dosyć późno, Natsu układał dalej jakieś rzeczy, więc postanowiłem iść się umyć i spać. Mimo wszystko byłem zmęczony po podróży więc potrzebowałem tego.
Rano obudził mnie dzwonek telefonu. Odebrałem i jak się okazało to był Daichi i chciał, dwa dni wolnego bo musiał jechać do rodziców bo ktoś tam w rodzinie umarł w weekend. Oczywiście zgodziłem się. Po rozłączeniu się, odwróciłem się w stronę drugiej części łóżka. Natsu tam spał i obejmował mnie jedną ręką w pasie, a gdy się poruszyłem ścisnął mnie mocniej. Pocałowałem go w czoło i wyplątałem z jego uścisku po czym wstałem. Dookoła było o dziwo wysprzątane. Wyszedłem z pokoju i się załamałem. Natsu nie wiedział co to znaczy sprzątnąć.
- NATSU! – Krzyknąłem tak, że usłyszałem jak zleciał z łóżka, przeklął i przyszedł.
- Co się dzieje Masa? – Wymamrotał i objął mnie w pasie, ale się wyrwałem.
- Tu jest jeszcze większy bałagan niż był!  A twoi rodzice przyjeżdżają! Idę do sklepu. Jak wrócę to ma tu błyszczeć – Syknąłem, wziąłem czyste ubranie, poszedłem się doprowadzić do używalności i wyszedłem z domu.

Miłość i inne przyjemności życiowe

[Natsu]

- Masa czemu ty mi to robisz? – Jęknąłem niezadowolony. – Twoi rodzice mnie nawet nie lubią. – Narzekałem gdy mój chłopak jechał właśnie do swoich rodziców.
- Przesadzasz. Lubią cię. Tylko oni nigdy tego nie pokazują. No a poza tym nie mogą się pewnie do końca przyzwyczaić, że jestem gejem. – Wywrócił oczami i przełączył piosenkę w radiu
- Jasne. – Odburknąłem – Tylko jak tylko znikasz z zasięgu wzroku to mnie wypytują czemu udaje twojego chłopaka i ile mi musisz za to płacić. Ah no i mówią o jakiejś sąsiadce dwa domy dalej z którą podobno byliście blisko i że pewnie ukrywacie swój związek żeby potem była większa niespodzianka – Mruknąłem i odwróciłem głowę w stronę szyby. Masę chyba zatkało.
- Naprawdę? Myślą, że jestem z Aimi? No bardzo śmieszne. Starość im nie służy – Parsknął
- To by była naprawdę piękna miłość (A/N: Aimi w tłumaczeniu – piękna miłość) – Mruknąłem i się skrzywiłem.
- Nie bądź zazdrosny Natsu. To była moja jedyna koleżanka w dzieciństwie. Jest naprawdę w porządku. No i z tego co wiem ma chłopaka. – Pokiwałem głową bez przekonania. W końcu dojechaliśmy do domu rodziców mojego chłopaka.
- Naprawdę muszę iść? – Zapytałem z nadzieją, że się rozmyślił.
- Musisz. No Natsu. To tylko dzisiaj. W nocy wrócimy do siebie. Nie będzie tak źle. Moja kuzynka przekaże nam tylko kopertę z zaproszeniem na ślub i tyle. – Pocałował mnie i wysiadł. Niechętnie zrobiłem to samo. Potem przez te kilka godzin miałem przyklejony sztuczny uśmiech i próbowałem wybrnąć z niezręcznych sytuacji. Wróciliśmy w nocy. W domu zasnąłem w ubraniu na kołdrze, bo byłem tak bardzo wykończony.
Następnego dnia Masa obiecał mi, że zrobi mi pyszny obiad. Trzymałem go za słowo. Jednak przez pół dnia siedział nad papierami. Kiedy się zorientowałem która jest godzina to podszedłem do niego i z wyrzutem szturchnąłem
- Masa! Obiecałeś coś ugotować! – Powiedziałem i zabrałem mu wszystkie papiery. Wyniosłem je do szafy.
- Przecież dopiero minęło… Jak to cztery godziny?! Mogłeś mnie wcześniej oderwać! – Zawołał i poszedł do kuchni. Byłem zadowolony i usiadłem przy konsoli.
Grałem dopóki Masa nie zrobił obiadu. Właściwie obiado-kolacji. Jednak zrobił bardzo pyszne danie i gdy się najadłem to poszedłem spać. Była 19 więc nie sądziłem, że długo pośpię.
A jednak. Obudziłem się po 23. Masy nie było obok, a z salonu dobiegały ciche dźwięki telewizora. Wstałem cicho i widok, który zastałem zupełnie wprawił mnie w osłupienie. Masa w pół leżał na kanapie, masturbował się i oglądał jakieś porno na słuchawkach. Podszedłem cicho bliżej. Słyszałem pojękiwanie Masy. Poczułem się trochę urażony, że mnie nie obudził, żebym się nim zajął tylko zajmował się sam sobą. Poczekałem na odpowiedni moment i wtedy jedną ręką złapałem go za nadgarstek i pocałowałem go, a on widziałem, że się wystraszył. Odsunąłem się na moment.
 - Jesteś bardzo niegrzeczny kochanie. Oglądanie pornosów, gdy twój chłopak śpi w pokoju obok, masturbowanie się i jeszcze to pojękiwanie, prawie z taką samą intensywnością jak ze mną… - Przeszedłem przez oparcie kanapy i zabrałem mu słuchawki, odłączając je, po czym pobudzałem go słuchając jęków z filmiku.
- Natsu – Jęknął i wygiął się lekko układając się wygodniej na kanapie i zaczął mnie całować nieporadnie zupełnie jak nie on. Zacznijmy od tego, że nigdy go jeszcze nie przyłapałem na masturbacji. On był zawsze grzecznym Lider-sama, który zawsze pilnował porządku, oczywiście tego przenośnego porządku, bo w naszym domu raczej występował artystyczny nieład, chyba, że miał się ktoś u nas pojawić.
- Nie podoba mi się to, że robiłeś to sam mając mnie pod ręką, gdzie ja bym ci zrobił milion razy lepiej, niż ty sobie sam. – Syknąłem i ścisnąłem go mocniej, a on jęknął głośno. Jak on to robił, że nawet w TAKIEJ sytuacji był taki słodki?